Infinite Effect in Warsaw!

Czyli relacja z koncertu!

4.10.2015.

blogCzekanie ponad 10 godzin na dworze po krótkim śnie, pusty portfel, momentami irytacja osiągająca zenitu, zmęczenie, zdarte gardło i pierwsze oznaki przeziębienia – ale zdecydowanie było warto!

Składam pokłony pogodzie, która była wprost idealna na całodniowe przesiadywanie na zewnątrz. Bałam się, że na sali wyląduje jako zamarznięty posąg xd Ale jednak się udało xd

Duże ukłony nie tylko dla pogody, ale także w kierunku Inspirit Poland. Dziewczyny zrobiły kawał dobrej roboty, a moim zdaniem, najlepszą robotę jaką do tej pory widziałam na kpopowych koncertach. Nie wiem czy brak check upów był efektem ubocznym czy zamierzonym, ale to była najlepsza decyzja ever. To znaczy, dziewczyny rozdawały numerki od 9, do momentu aż kolejka po numerki się skończy. W naszym przypadku chwilę po 11 mogłyśmy już spokojnie opuścić plac progresji, aby wrócić na jeden i ostatni check up o 16.30, który łączył się jednocześnie z wyznaczeniem ostatecznej kolejki. Zastanawiam się, czy nie można by tak zawsze? Na cholerę komu tych milion pięćset check upów. Duży plus za dobrą znajomość angielskiego, ustawienie kolejki kategoriami biletów, co naprawdę nie było łatwe przy takiej ilości, za posiadanie mikrofonu z nagłośnieniem a nie zabawkowego megafonu, i za pięknie przygotowane zestawy czyli lighstick + dwustronny baner, karteczka z opisem akcji oraz bardzo ładnie zrobiona papierowa bransoletka z numerem. Żeby nie te papierowe bransoletki i bannery, nie pozostałaby żadna pamiątka z koncertu, bo Progresja nie pokwapiła się o to, aby wydawać normalne bilety.

Duży ukłon kieruje także w stronę Inspiritów. Bardzo lubię Infinite, a w zasadzie to ich muzykę, więc nie mogę powiedzieć, że jestem Inspiritem pełną gębą, a co za tym idzie, nie do końca byłam obeznana w fandomie. Mimo to z wielką przyjemnością stwierdzam, że ten fandom jest jak na razie najlepszy z jakim miałam styczność. Wszyscy bardzo sympatyczni, pomocni, kontaktowi. Czułam się tak, jakbym większość tych ludzi znała od dawna. Nie było żadnego problemu z nawiązaniem kontaktu w kolejce. A oprócz tego – na żadnym koncercie na którym miałam okazję być akcje fanowskie nie wyszły tak dobrze. I w ogóle nigdzie nie było tak głośno!

Kwestia wpuszczania…. nie wiem czy to Progresja dała dupy, czy MMT, czy może staff Infinite. Jedno było faktem – otwarcie bram co chwilę się przesuwało. Z 17.30 ostatecznie zrobiła się jakaś 18.40, a koncert zaczął się ok 20 minut później niż było zakładane. Te 20 minut to żadna tragedia, ale dostawanie wiadomości co 5 minut „że już zaraz będziemy wpuszczani”, a tłum ludzi stoi w miejscu jak stał od prawie dwóch godzin, zaczynało mnie konkretnie irytować, tym bardziej że robiło się ciemno i zimno. I podejrzewam Progresję, gdyż na Boyfriendach ani na Block B wszystko odbywało się z zegarkiem w ręku. Na Infinite i NU’EST – czyli dwóch koncertach w Progresji – był problem. Nie umknie mi oczywiście wylać hejta z powodu szatni. Czyli tłum wlewa się na salę, a okazuje się, że kto nie musi korzystać z szatni może spokojnie wchodzić już na miejsce koncertu. Większość z Was może sobie wyobrazić jak nagle kolejkę ludzi do szatni załadowanych kurtkami, bluzami i plecakami, mija tłum biegnących ludzi, którzy tego balastu nie mieli. Miny szatniowiczów (w tym i nasze) – bezcenne. Nasuwa się pytanie – NA CHOLERĘ WY MYŚLICIE ŻE ROBIŁYŚMY NUMERKI I KOLEJKI? ŻEBY KAŻDY WPIEPRZAŁ SIĘ I PRZECISKAŁ JAK CHCE, CZY ŻEBY MOŻE NUMEREK GWARANTOWAŁ PEWNE MIEJSCE? Bez komentarza.
Jeśli chodzi o pracowników Progresji to nie odczułam żadnej zniewagi jak było to w przypadku NU’EST. Chyba że po prostu nie słyszałam. Ale zawsze odczuwam to spięcie dupy i jakiś dystans do nas od pulchnej typiary z MMT. Zawsze jest oburzona, i jedyne co umie to nas poganiać.

No i ta sytuacja na lotnisku…. jestem pewna, że chłopcy nie mieli z tym nic wspólnego. I byłaby w stanie to jakoś zrozumieć. Ale kiedy zobaczyłam, że MMT wstawili zdjęcie fanów czekających na lotnisko a później nie raczyli poinformować, żeby Ci zmęczeni i podekscytowani ludzie nie czekali bo nie mają na co, tylko zrobiła to za nich obsługa lotniska……… Krew się gotuje na samo wspomnienie.

+ ten hejt na dziewczyny mające bluzy/koszulki/plecaki/przypinki/łotewa innych zespołów. Mogę to jedynie skomentować tak: XDDDDDD Widać, że większość kpoperów to niestety jeszcze dzieci. Jeśli nie wiekiem, to mentalnie, skoro robią z czegoś takiego wielkie halo. Osobiście nie przyszłabym „w innym zespole”, ale absolutnie nie przeszkadza mi to u innych. Większą gównoburzę zrobiłabym dla lasek które pomyliły koncert z weselem, i zakładały takie szpile, że gdyby ktoś w euforii kogoś nadepnęły, to nie byłoby za ciekawie. Nie wiem w sumie po co te wszystkie kuse sukienki i szpilki, skoro Oppa i tak nie zobaczy, a jak zobaczy, to uwierzcie – będzie miał to gdzieś XDD

Olewając już kwestie które mogły zirytować (nadmienię jeszcze tylko słabe nagłośnienie które mnie bolało, bo przez mocne basy prawie wcale na refrenie do „Kontrol” nie słyszałam głosu Sungkyu ;___:) czas na wisienkę na torcie czyli sam koncert ss

Chłopcy dokładnie tacy piękni i idealni jak na zdjęciach. Świetne światła, i intra nagrane w między czasie, kiedy chłopcy się przebierali. Nie wspominając o samym początku, który przyprawił mnie o dreszcze, gdy z projektora na wielkim płótnie puścili filmik, jak chłopcy tacy mroczni i pewni siebie przemierzają jakąś ponurą krainę, aż w końcu zmierzają do drzwi, nagle focus na drzwi, które zaczynają się rozpadać, a kiedy się rozpadły BAM! Cienie chłopców za płótnem które zaczęły szybko migać, płótno opada i euforia! Takich samych ciar przysporzył mi powrót na drugą część kiedy niebieskie światła zaczęły lekko migać i jak echo całą salę co chwilę wypełniało „dorawa, dorawa…. dorawa dorawa….” MAGIA!
Chyba każdy kto był na koncercie będzie przeżywał to, jak całe Infinite miało świetny kontakt z fanami (no, może oprócz lidera który żył we własnej bajce, i kiedy reszta mówiła, on odsuwał się trochę w bok i gadał coś do siebie, śmiał się, tańczył sam, zaczepiał pozostałych z zespołu, albo śmieszkował sobie z fankami pod sceną XD) . To, jak wielu ZDAŃ! (tak, całych zdań!) po polsku się nauczyli, to po prostu przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Nic nie mogło wzruszyć mnie bardziej. Musieli w to włożyć naprawdę sporo pracy i chęci. Poza tym, ich szczere i zdumione miny, kiedy głośno śpiewaliśmy prawie każdą piosenkę, ich zachwycenie naszymi banerami, które skomentowali i za które podziękowali i w ogóle czytanie wielu transparentów, odmachiwanie fanom, posyłanie uśmiechów konkretnym osobom, którym udało się zwrócić ich uwagę – bezcenne. Żaden zespół nie zachował się tak pięknie.
Bardzo podobało mi się, kiedy my krzyczeliśmy „sarangheyo”, oni w tym samym czasie zaczęli krzyczeć „kocham Was!”. Czy może być lepiej? Odpowiedź brzmi: nie.
Świetne też było to, że kiedy na ostatnich przemowach chłopcy do nas mówili, my nie reagowaliśmy tylko piskami i wrzaskami, ale w pewien sposób z nimi rozmawialiśmy. Czy to było nawoływanie ich imion, czy krzyczenie sarangheyo, dziękujemy, czy gwenchana. Zawsze mieli świadomość, że naprawdę rozumiemy to, co do nas mówią. Bo mimo obecności tłumacza, czasami jest w głowie taki mindfuck, czy aby na pewno oni rozumieją?

Dongwoo zachowywał się jakby napił się lubelskiej przed wyjściem na scenę XD Ale było to bardzo pozytywne.

Bolał mnie brak „Dillemmy”, tak strasznie na nią czekałam ;____;

I myślałam, że umrzemy ze śmiechu, kiedy leci jeden z filmików w czasie małej przerwy, a tu nagle podkład do The Veronicas – Untouched XD

To jak śpiewaliśmy na „Back”, „Bad” i „Come back again” przyprawiało o zawrót głowy ss . Tak samo zresztą jak kontuzjowany Hoya, który na początku tylko siedział a później stwierdził że pieprzyć konsekwencje i tańczył z resztą *__*

Na końcówce, czyli Together, nie mogłam powstrzymać łez. Tym bardziej, że chłopcom samym trudno było zejść ze sceny i bardzo długo nam machali. A później bardzo szybko wsiedli do busa, i kiedy czekałyśmy padnięte na przystanku na tramwaj, widziałyśmy jak bus odjeżdża spod Progresji.

Mam nadzieję, że kto niestety nie mógł być tam wczoraj z nami, będzie mógł nacieszyć oczy fancamami na YT, ale także z profesjonalnego nagrania, bo w końcu po coś ci kamerzyści byli, c’nie xd

No i bardzo miło było patrzeć jak Pani Stylistka Infinite skakała jak mała dziewczynka w objęciach swojego chłopaka kiedy i my skakaliśmy XD

Wydaje mi się że to już wszystko o czym mogłam napisać. Nie zdziwcie się jednak, jak nastąpi mylion editów, bo będę coś sobie przypominać. W każdym razie – było warto.

~Shin Rae

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s