TaoTao (ale wcale nie chodzi o firmę produkującą żywność azjatycką)

Jestem na świeżo po przeczytaniu wywiadu Tao dla Siny. I jestem też kobietą, więc musicie mi wybaczyć ciągłą zmianę zdania. Chodzi mi o to, że w jednej notce piszę że jest mi przykro, w drugiej że sytuacja Zitao kompletnie mnie nie interesuje, a zdarzały się słowa, że Tao mnie irytuje. Prawda jest taka – cokolwiek pojawi się w temacie Zitao, wywiad, nagranie, coś, co będzie tłumaczyło sprawę jego odejścia – przeczytam/obejrzę od deski do deski. Nie umiem inaczej. Przechodząc jednak do sedna sprawy – ni ziębi ni grzeje mnie obecnie cała sytuacja. Z jednej strony go rozumiem, z drugiej mam mu wiele do zarzucenia. Jedyne co zawsze było prawdą to to, że Tao jest jeszcze bardzo niedojrzały i jest po prostu dzieckiem, które samo do końca nie wie czego chce. Więc jak niby ma rozkręcić swoją karierę? Jak inni mają go traktować jako poważnego artystę? Nie życzę mu źle, ale wydaje mi się, że jego solowa kariera będzie kręcić się jedynie wokół skandali i niedomówień związanych z EXO i SM i ciekawości ludzi, nic więcej. To co chciałam powiedzieć, co nasunęło mi się na myśl po przeczytaniu wywiadu… Od zawsze KOCHAŁAM muzykę, świat show-biznesu, zawsze marzyło mi się stanie na scenie, nagranie płyty, od najmłodszych lat wieszałam plakaty na ścianach swojego pokoju, chodziłam na koncerty, miałam swoich idoli, uwielbiałam czytać o ukochanych gwiazdach itd itd. To była w zasadzie od zawsze nieodłączna część mojego życia. To jest moja odskocznia, mój własny świat, który daje mi radość i wprowadza jakąś szczyptę magii do zwykłej rzeczywistości. Nie inaczej było kiedy weszłam w świat k-popu. O ile nie są to jeszcze intensywniejsze uczucia niż kiedykolwiek. No wiecie, wobec idoli, tego świata, marzeń. Do czego jednak zmierzam. Sytuacja taka jak ta z Tao pomału zsuwa mi klapki z oczu. Sytuacja taka jak z Tao powoli odsuwa kurtynę i pokazuję prawdę. Sytuacja taka jak z Tao sprawia, że bańka mydlana w postaci tych marzeń, muzyki, miłości do niej, życia jako idol, błysków fleshy, uwielbienia – zaczyna pryskać. Zawsze wiedziałam (bo mam za dużo lat, żeby tego nie wiedzieć) że za fasadą idealne życia i spełnionych marzeń oraz luksusu i pieniędzy, czerwonych dywanów, fanów itd kryje się zwykłe życie, zwykły człowiek a przede wszystkim ciężka, a w przypadku Korei – mordercza praca. Zaczynam powoli dostrzegać jak absurdalne i okrutne jest to wszystko. A mówiąc „to wszystko” mam na myśli przemysł rozrywkowy w Korei.  I tu czuje jak moje serce rozdziera się na pół bo z jednej strony tak bardzo uwielbiam to wszystko co z k-popem związane ale z drugiej tak bardzo czuje się winna, że jestem jednym z czynników który tę chorą machinę nakręca. Biorąc pod lupę EXO – chłopcy to ogromne talenty, jednak cała ich działalność, twórczość, otoczka, wszystko jest dopracowane od początku do końca, tylko po to, aby stali się świetnym produktem który będzie można sprzedawać wciąż i wciąż za ogromne pieniądze. I dlatego moim zdaniem nikt z pozostałych części świata nie ma prawa wytykać kpopu palcami. To, jak teraz gwiazdki europy czy ameryki zdobywają kupe pieniędzy i sławę, a jak musza o to walczyć Koreańczycy  to niebo a ziemia. Wracając jeszcze na moment i na koniec do Tao – nie wiem dlaczego ale do tej nie przesłuchałam jego solowego singla i nie wiem czy zrobię to w najbliższej przyszłości. Sama nie mam pojęcia czemu, zwyczajnie nie potrafię. Potrzebowałam się wyrzygać, czas iść do pracy, trzymajcie się ❤

    ~Shin Rae

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s