„Kill me, heal me”

„Kill me, heal me” czyli recenzja dramy, czyli jak Koreańczycy niszczą mi psychikę (w sumie adekwatnie do dramy o której będę pisać :D) i wyniszczają mnie emocjonalnie.

ad3db5540c

Dziękuje, Koreo. Ironicznie i całkiem poważnie, bo choć po wielu dramach wracałam do swojego życia kilka dni, to zwyczajnie to uwielbiam. Uwielbiam się katować tymi pięknymi do bólu historiami, uwielbiam płacz do takiego stopnia, jakby ktoś zrywał ze mnie skórę na żywca, uwielbiam czuć ten ból, to przeżywanie, to roztrzęsienie, ciarki. W nieskończoność mogłabym wymieniać emocje, które towarzyszą mi przy oglądaniu dram. Od początku liceum jestem maniaczką serialową i filmową i od tego czasu widziałam naprawdę wiele BARDZO dobrych, poruszających do granic produkcji, jednak to, co w swoich głowach mają Koreańczycy przechodzi moje najśmielsze oczekiwania i doprowadza mnie daleko poza granice które dawały mi seriale czy filmy amerykańskie. To zupełnie tak, jak gdyby wszyscy ci koreańscy producenci i reżyserzy siedzieli w mojej głowie i wyciągali z niej pomysły a później wsadzają tam aktorów którzy wiedzą czego oczekuję po ich grze, mimice, spojrzeniu, oddanych emocjach. Czasami po prostu mnie to przeraża, gdy widzę sceny, które nie raz i nie dwa miałam w swojej głowie gdy pisałam opowiadania o swoich wcześniejszych muzycznych idolach jeszcze z europy. Przechodząc jednak do gwoździa notki czyli dramy „Kill me, heal me”. Jestem bardzo na świeżo po obejrzeniu, bo nie minęło nawet 24h, więc mogę naprawdę bardzo się emocjonować 😀 SUNG HEE, NIE CZYTAJ, BO BĘDĄ SPOJLERY, A MUSISZ TO ZOBACZYĆ, UNNIE CI TO MÓWI!   Powinnam właśnie teraz zacząć swoją recenzję, ale nagle nie wiem od czego zacząć. Wybaczcie, jeśli notka będzie chaotyczna (a będzie), bo po prostu jest tyle rzeczy które chciałabym o tej dramie napisać, że pewnie w trakcie będę sobie przypominać.

Jak to się w ogóle stało, że postanowiłam to obejrzeć? Sama zrobiłam sobie bana na dramy ze względu, że:

a) wiem jak to się kończy (chora obsesja na punkcie dowiedzenia się tego, co będzie dalej, zarwane noce i oderwanie od rzeczywistości, rzucenie w kąt wszystkich innych spraw, bujanie w obłokach, spuchnięte od ryku oczy)
b) powinnam pisać cholerny licencjat
c) za tydzień mam wesele przyjaciółki i jestem druhną, więc powinnam żyć tym, a nie dramą (ojtamojtam XD )

Szperając jednak po blogach o naszych skośnookich ulubieńcach, trafiłam na notkę gdzie autorki zamieszczały utwory które według nich są bardzo dobre, a zapomniane lub w ogóle bardzo mało popularne. Niektóre z nich znałam, niektóre odsłuchałam chwilę i wyłączyłam. Jednak kiedy trafiłam na to, co zamieszczę poniżej, było zwyczajnie po mnie. Jeśli chcecie skończyć jak ja, zachęcam, zapraszam :

Od pierwszych sekund ta piosenka TAK mnie poruszyła, że kiedy przeczytałam, że to OST z „Kill me, heal me” nie mogłam przestać o tym myśleć i po prostu wiedziałam, że MUSZĘ to obejrzeć. NATYCHMIAST. Bo skoro taki utwór jest tłem dla jakiejś historii, w dodatku o TAKIM tytule, byłam pewna, że to nie może być złe. Tym bardziej kiedy zobaczyłam, że twórcy mają na koncie „The moon embracing the sun” które jest GENIALNE i znajduje się baaardzo wysoko w moim dramowym rankingu (btw jeśli ktoś nie widział, w tej chwili brać się za oglądanie!).
Jeszcze tego samego dnia włączyłam pierwszy odcinek i, cóż. Było po mnie. Wpadłam i przepadłam.

W skrócie. O czym jest „Kill me, heal me”?

     To historia mężczyzny Cha Do Hyuna który po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa traci swoje wspomnienia z tego okresu (a raczej sam podświadomie je wymazuje) i zaczyna chorować na zaburzenia tożsamości. Żeby poradzić sobie z bólem tworzy aż 6 różnych osobowości. Od 6 letniej dziewczynki Nany, poprzez 17-letnich bliźniaków (pełną życia, trochę opryskliwą i nieprzewidywalną Yo Nę i jej brata bliźniaka – piekielne inteligentnego, wrażliwego, nostalgicznego chłopaka który swój ratunek widzi jedynie w samobójstwie), ahujssiego Perrego Parka czyli bardzo bezpośredniego mężczyznę, żyjącego prostym życiem, z miłością do majsterkowania, tworzenia bomb i alkoholu, tajemniczego pana X w przebraniu magika, aż w końcu po kluczową osobowość – Shin Se Giego – czyli najbliższe alter ego Do Hyuna. Mężczyźni są w tym samym wieku, ale różnią się od siebie diametralnie. Shin Se Gi to niebezpieczny, narwany facet, skory do bójek, bywalec klubów, emanujący pewnością siebie, szorstki i trudny. Natomiast Do Hyun jest spokojny, rozważny i odpowiedzialny. Shin Se Gi jest pierwszą osobowością jaką stworzył Do Hyun i to właśnie Se Gi posiada wszystkie utracone przez Cha Do Hyuna wspomnienia.

yo na
Ahn Yo Na

yo subAhn Yo Sub
xMr. XnanaNa NappPerry Park

Shin Se Gi:
shin1 shin2 shin3 shin5 in4

Cha Do Hyun:
do hyun do hyun2

Po powrocie ze stanów, gdzie Do Hyun przez kilka lat starał się leczyć, spotyka on Oh Ri Jin – kobietę w jego wieku, która jest psychiatrą. Przy pierwszym spotkaniu dziewczyna poznaje jednak Shin Se Giego – który ją rozpoznaje, twierdząc, że znają się od lat. Jednak kiedy Cha Do Hyun przejmuje swoje ciało i widzi Ri Jin, nie ma pojęcia kim jest dziewczyna. I tu zaczyna się zabawa.

Po pierwsze i chyba najważniejsze – kieruję OGROMNY ukłon w stronę Ji Sunga, który wcielił się w główną męską rolę. A raczej w 7 ról 😀 Za każdym razem kiedy pojawiała się jakaś osobowość można było bez mrugnięcia okiem stwierdzić kto to. Wystarczyło spojrzeć przez chwilę na wyraz twarzy. Nie wspominając o kompletnie odmiennym (i zabójczym) spojrzeniu, mimice, gestykulacji, tonie głosu. Można też spokojnie określić zróżnicowany charakter każdej osobowości. Naprawdę miałam uczucie, że w ciele jednego człowieka żyje 7 różnych osób. Traktowałam każdą osobowość jak innego bohatera, właśnie poprzez genialną grę. To po prostu niesamowite, jak można tak dobrze zagrać. Bardzo często z „obudzeniem” się którejś z osobowości wiązało się przybranie jej specyficznego wyglądu. Bywały jednak momenty, kiedy Do Hyun budził się w ubraniach, fryzurze i makijażu Se Giego, jednak z kilometra można było zobaczyć, że nastąpiła zmiana. Jak można prowadzić poważną, łamiącą serce rozmowę jako Cha Do Hyun, a po chwili obudzić się jako radosna, energiczna Yo Na? Jak można biegać w różowej marynarce, z pomalowanymi błyszczykiem ustami, krzycząc „oppa” za bratem Ri Jin a samą Ri Jin wyzywając od głupich wiedźm, a już po chwili trzymać Ri Jin za rękę, patrzeć jej w oczy męskim spojrzeniem pełnym miłości i mówić o swoich uczuciach głębokim głosem, mając na sobie dalej różową marynarkę, błyszczyk i spódniczkę? Zresztą, jak można było nie traktować stworzonych osobowości jako samodzielnych jednostek, ludzi, kiedy sam Do Hyun rozmawiał z Se Gim, walczyli ze sobą mając odmienne podejście, robili sobie na złość, a na koniec żegnali się z płaczem jak dwie różne osoby? Jak można robić Ri Jin sceny zazdrości o…. samego siebie? Wielki, wielki szacunek.

    Wielką sympatią obdarzyłam główną bohaterkę, co nie często mi się zdarza. Powiedzmy sobie szczerze, w ogóle rzadko która główna bohaterka ma trochę oleju w głowie i jest do zniesienia XD Tu jednak Ri Jin nie zdenerwowała mnie chyba ani razu, tak samo jak jej rodzina. Rodzice

Jeśli już wspomniałam o przyszywanej matce Ri Jin to pójdźmy tym tropem. Nie wiem czy też tak mieliście, ale ja bardzo często po skończeniu jednej dramy i sięgnięciu po kolejną, zauważam w aktualnie oglądanym tytule znajome twarze z poprzedniej produkcji (mam nadzieję, że mnie zrozumieliście XD ). I zawsze jest tak, że jest kilkoro aktorów, którzy wcześniej grali w jakiejś dramie, która zdobyła popularność. Tak było i tutaj. Mama Ri Jin zagrała jako matka dziewczyny z Exo Next Door, a ojciec, babka i pierwszy lekarz Do Hyuna – wszyscy grali wcześniej w „The moon embracing the sun” 😀 Co jeszcze wspanialsze – okazało się, że główna para czyli Ji Sung i Jung Eum zagrali już razem, również parę głównych bohaterów 2 lata temu w dramie „Secret Love” (i jak pewnie się domyślacie, to kolejny tytuł na który już się czaję :D). Uwielbiam, kiedy mogę obejrzeć tę samą parę drugi raz w innej odsłonie i przy okazji innej historii. Bardzo chciałam, żeby to przydarzyło się Park Shin Hye i Jang Geun Sukowi, Lee Min Ho z Koo Hye Sun oraz Song Jung Kiemu i Moon Chae Won ;_______; Teraz tak myślę, że przez tą drugą wspólną dramę Ji Sung i Jung Eum są koreańskim odpowiednikiem Natalii Oreiro i Facundo Arany XDDDDDDD  Shipuje niesamowicie pary które wymieniłam i kraja mi się serduszko za każdym razem kiedy widzę, że któreś z nich jest zajęte w życiu prywatnym przez kogoś innego. SerduszQ mnie ukuło kiedy zobaczyłam, że Ji Sung jest żonaty z Lee Bo Young (która swoją drogą zagrała obok Lee Jong Suka w „I can hear your voice”) bo przecież to z jaką miłością on patrzył na Jung Eum, jak ją całował, jak traktował patrząc na nagrania z bts – PRZECIEŻ ONI SĄ MENT TO BE TOGETHER ;_____; No to jak już wspominam o moich prywatnych preferencjach…. jak to jest możliwe, że Ji Sung ma 38 lat? JAK?! Jeśli wszyscy faceci w Korei wyglądają TAK w tym wieku to – Koreo nadchodzę i nie pozbędziesz się mnie (życie koreoholika takie ciężkie, jak nie czujesz się jak pedofilka, to później czujesz się jak obrzydliwa mała zboczona dziewczynka, która wzdycha do faceta któremu wiekiem bliżej jest do własnego taty niż do niej samej, ehhh).

Kolejną kwestią jest OST które jest równie niesamowite jak sama drama. Przywodzi mi to na myśl robienie dram w starszym stylu, z okresu 2000-2005, kiedy wszystkie utwory do dram były tworzone specjalnie do tego celu a tekst idealnie oddawał poruszaną historię. To dla mnie ogromny plus. Wtedy jeszcze bardziej scena w tle z piosenką o takim tekście uderza mnie w twarz i mogę tonąć we własnych łzach całą noc again and again. Pamiętam, że na pewno było tak w „You’re beautiful”, czyli mojej pierwszej dramie. Bardzo też lubię kiedy piosenki z OST śpiewane są przez aktorów dlatego kolejny plus dla „Kill me, heal me”. Mam wrażenie, że sporo nowych tytułów od tego odchodzi. Jednak KMHM w ogóle ma w sobie pewną nowoczesność jeśli chodzi o wykonanie dramy od strony technicznej, ale w historii i klimacie coś ze starych, dobrych klasyków. Połączenie idealne.

Teraz rzeczy, do których chciałabym się przyczepić XD Nie mogę zrozumieć sprawy z ojcem Do Hyuna. Był dobrym człowiekiem, kochającym tatą, który chciał uciec od zepsucia swojej rodziny, chciał żyć po swojemu, lepiej, a nie wiadomo dlaczego, z dnia na dzień po powrocie do rezydencji nie tylko wyżywa się na małej, obcej mu, niczemu niewinnej dziewczynce i bije ją tak, że słychać rozbijające się szkło? I dodatkowo znęca się nad swoim pierwszym i jedynym synem, którego wcześniej otaczał ogromem miłości i ciepła? Czy rezydencja rodziny Cha to drugie Amityville? XD To jest dla mnie kompletnie bez sensu. Ojciec Do Hyuna powinien być od początku do końca jakimś psycholem pragnącym władzy i tyranem, albo dobry i kochający. Chyba że do nagłej zmiany zmusiłaby go jakaś okropna sytuacja. Byłabym w stanie zrozumieć taką przemianę, gdyby matka Ri Jin była jego prawdziwą miłością, żoną z wyboru a Ri Jin byłaby owocem zdrady. Wtedy ok, odwaliło mu, znęca się nad dzieckiem do którego czuje odrazę za złamane serce. Rozumiem tę zawiłość interesów, tego, że ojciec ojca ( XD ) Do Hyuna bardziej cenił swoją synową niż własnego syna, ale żeby zaraz katować i terroryzować dziecko? I to dziewczynkę? Kompletnie nie czaje i to bardzo mnie raziło, bo jednak to jeden z kluczowych elementów dramy.  Denerwował mnie jeszcze fakt istnienia teoretycznej pierwszej miłości Do Hyuna, jej narzeczonego i ojca narzeczonego. Matka Do Hyuna w sumie też tak potrzebna, że nie potrzebna w ogóle XD Te postaci były mocno naciągane. I skoro już były, powinny mieć większy udział i powinny pojawić się jakoś w finałowym odcinku. Jednak w ostatnich odcinkach słuch kompletnie o nich zaginął, jakby wcale ich nie było, a na początku wydawałoby się, że będą bardzo ważni i sporo namieszają. Z tego wszystkiego przypomniała mi się sytuacja, kiedy Chae Yeon rozmawia z babką Do Hyuna i razem knuły jakieś ogłoszenie niby-związku Chae Yeon z Do Hyunem i knuły jak doprowadzić do ich małżeństwa a w końcu…. nic takiego nie ma miejsca. Następuje pytanie : WTF?
Kolejne – kocham tą dramę całym sercem, jestem naprawdę wyjątkowa, jednak wolałabym, żeby skończyła się tradycyjnie na 16 odcinku. Ok 16 czy 17 odcinka wydarzyło się już w zasadzie wszystko, co mogło się wydarzyć i nie miałam pojęcia co ekipa KMHM mogła jeszcze wymyślić, żeby zapełnić kolejne godziny i żeby to miało ręce i nogi. Nie powiem, żeby reszta odcinków była pozbawiona sensu, jednak były sceny które naprawdę można było sobie darować i nie wnosiły nic nowego.
Zakończenie przepiękne – ale ja się pytam – KIEDY W JAKIEJKOLWIEK DRAMIE KTÓRĄ KOCHAM GŁÓWNA PARA WEŹMIE ŚLUB? NO CZY TO TAKIE TRUDNE? DLACZEGO ZAWSZE ZOSTAWIACIE MNIE Z DOMYSŁAMI, OŚWIADCZYNAMI, PIERŚCIONKAMI DLA PAR? JA CHCE WIDZIEĆ ŚLUB, BIAŁĄ SUKNIĘ, ŚPIEWAJĄCE CHÓRY ANIELSKIE, A PÓŹNIEJ OWOC PIĘKNEJ MIŁOŚCI KTÓRA MUSIAŁA TYLE WYCIERPIEĆ I SIĘ OBRONIĆ ŻEBY WYTRWAĆ CZYLI W SKRÓCIE – DZIECKO.  A jeśli już jesteśmy przy dzieciach, to wspomnijmy o pocałunkach w „Kill me, heal me” – miałam niezmierzoną radość z możliwości oglądania AŻ TYLU naprawdę dobrych pocałunków *_____* Nie spodziewałam się takich eksplozji czułości, a tym bardziej pocałunków 2, czy w przypadku ostatniego,  3 levelowych ❤

  Boże, współczuje, jeśli ktoś wytrwa do końca tego tomu PWN o bzdurach. Jeśli ktoś to czyta – BARDZO DZIĘKUJE! Mogłabym napisać jeszcze bardzo dużo, i dużo gdzieś mi się jeszcze niepoukładanych myśli kłębi w głowie, ale uważam, że ta drama jest tak dobra, że po prostu każdy chociaż musi spróbować ją obejrzeć. Idealny balans we wszystkim. We mnie zostawi ślad na długi czas, do tej pory nie mogę się otrząsnąć, a słuchanie OST aż skręca mi żołądek z tęsknoty. Dawno nie byłam tak wzruszona a jednocześnie nie byłam tak rozbawiona i nie oglądałam niczego w takim napięciu. Przez większość odcinków serce dudniło mi w oczekiwaniu i napięciu na to, co jeszcze się wydarzy, co może się stać, co wyniknie. Bardzo zmylił mnie fakt, kto z rodzeństwa Oh jest adoptowany, początkowo dałabym sobie ręce uciąć, że adaptowany jest Ri On i jest przyszywanym bratem Do Hyuna, któremu będzie należał się stołek prezesa. A jednak nie! Zakończmy tę litanię rozbijającym na miliony kawałków serce cytatem z ostatniej sceny: (czy tylko ja katuje się oglądaniem ostatniego odcinka dobrej dramy przez kilka dni?)

21696_600475763420283_7209124472702705165_n

~Shin Rae 

2 myśli w temacie “„Kill me, heal me”

  1. Właśnie zaczęłam oglądać! Jestem przy 5 odcinku i naprawdę bardzo ta drama mnie wciągnęła! W końcu coś innego! Ale jako osoba, która chce wiedzieć co zdarzy się w przyszłości (jeśli wiem że zakończenie jest nieszczęśliwe albo gdy są jakieś wątki które mi się nie spodobają to od razu się zniechęcam do oglądania 😢) musze wiedzieć czy Ri Jin i Do Hyun są w jakiś sposób połączeni więzami rodzinnymi 😞 Czy oni są aby rodzeństwem (jeju oby nie)? Proszę odpowiedz mi, bo mnie ciekawość zżera i po prostu muszę wiedzieć 😢 xdd

    Polubienie

    • Nie są rodzeństwem, oglądaj z czystym sumieniem! 🙂 A jak skończysz dramę, koniecznie daj znać o swoich wrażeniach. My obie jesteśmy całkowicie zachwycone i zakochane. Każda znalazła swojego ulubieńca ^.^ Dla mnie-Oh Ri On(plisz sziszta <3), a dla Shin Rae-Cha Do Hyun. Ehhh.. kiedy teraz sobie wszystko przypominam mam ochotę obejrzeć drugi raz.
      No cóż, jak skończysz czekamy na Twoją opinię! 🙂
      Pozdrawiam
      ~SungHee

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s